Trwa walka duchowa o tożsamość Narodu

    Polska duchowo rozdarta?
    Duchowość rozumiana teologicznie wciela się w struktury cywilizacyjno-kulturowe, żyje w nich i w nich się wypowiada. Stąd też walka duchowa, nieodłączna od tożsamości chrześcijańskiej, wyraża się w walce cywilizacji (F. Koneczny, S.P. Huntington) czy kultury (Kulturkampf). Przekłada się to także na walkę ideową, która jest z kolei podstawą walki politycznej. Warto o tym pamiętać w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich, aby się lepiej zmotywować.

    Można te manifestacje ducha jeszcze inaczej rozpisać: walka duchowa jednostki, walka w wymiarze społeczno-kulturowym, walka w wymiarze cywilizacyjno-religijnym. Personalistyczna cywilizacja łacińska szanuje wolność jednostki w obszarze sumienia i religii. Taką wizję człowieka pieczętowała i pielęgnowała Konstytucja 3 maja.
    Systemy zbiorowe kultury i cywilizacji nie mogą tłumić czy niszczyć jednostki, której głos sumienia Bóg słyszy osobiście (Sobór Watykański II) i każdą zna po imieniu (Biblia). Stąd wynika projekt cywilizacji miłości, który wszakże zakłada radykalną wolność człowieka, decydującą o dobru i złu. Zło nie ma charakteru kosmicznego (ezoteryzm, wolnomularstwo, New Age) ani pragmatyczno-umownego (liberalizm, makiawelizm), ale charakter moralny, związany z odpowiedzialnością i godnością każdej wolnej istoty. Katyń to właśnie oznacza. Oznacza powagę i tajemnicę zła, którą chcą podważyć ezoterycy i liberałowie, fataliści i determiniści. OFIARA - tajemnicze słowo-klucz, które zyskuje pełnię znaczenia w Chrystusie, oznacza reakcję Boga na zło poważne, na rzeczywistość, którą tradycja judeochrześcijańska nazywa grzechem. W Katyniu jest wina, ale też ofiara, która mówi o powadze i tajemnicy zła, mysterium iniquitatis. Ofiara jest większa i głębsza od kary za winy czy grzechy, często pojawia się zamiast niej. Tak było w przypadku naszego Pana Jezusa Chrystusa. Pamiętajmy o tym, celebrując Ofiarę Mszy Świętej czy uczestnicząc w niej.
    Dlatego Katyń oznacza nie tylko obronę najgłębszego z możliwych - bo ewangelicznego i Chrystusowego - personalizmu jednostki i jej odpowiedzialności za dobro i zło, oznacza też obronę naszej tożsamości narodowej, zbudowanej na cywilizacji łacińskiej i wierze katolickiej. Walka duchowa, czy tak ważna dla świętych wszystkich czasów walka o dusze, związana jest z walką cywilizacyjną, kulturową, narodową, ideową. Dotyczy wszystkich tych wymiarów. Podobnie walkę duchową pojmowali nasi wieszczowie: Mickiewicz, Słowacki i Krasiński, Norwid - katoliccy romantycy, jakże różni od gnostycznie i magicznie nastawionych romantyków niemieckich. Ich wielkiej teologii Ducha nie mają prawa upraszczać - wbrew ich intencjom - powierzchowni literaturoznawcy czy - tym bardziej - ideolodzy bezbożnego humanizmu. Wracają też tłumione od lat przez komunistów i liberałów pytania o teologię mesjanizmu polskiego, który był jednym z najgłębszych manifestacji polskiej duchowości, w oparciu o wiarę katolicką. Katyń, wieszczowie, Wawel, Papież Polak (śmierć w 2005 i 2010 - w sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia) - wszystko POWTÓRNIE spaja się w jedną sensowną, choć głęboko tajemniczą, a nawet mistyczną całość. Człowiek wierzący patrzy na znaki, człowiek duchowy kontempluje symbole. Bóg przemawia poprzez znaki. Także działa poprzez znaki, bo przecież cuda są "znakami zbawienia". Katyń 1940 i Katyń 2010 przywołują zakazane pytania i odzyskują dane już dawno odpowiedzi o naszą duchową tożsamość we wszystkich wymiarach, ponieważ tożsamość duchowa jest zawsze wielowymiarowa, tak jak sam człowiek.
    Jesteśmy rozdarci pomiędzy politycznym imperializmem Rosji a imperializmem Ameryki, pomiędzy bizantynizmem Wschodu (F. Koneczny) a totalitarnym socliberalizmem Zachodu (trzeci totalitaryzm, por. H. Kiereś), który też można uznać za swoisty neobizantynizm, stosujący zamiast przemocy fizycznej - psychomanipulację medialną (socjotechniki, kontrola umysłu, sugestia, reklama, manipulacje sondażami). Te systemy i ideologie są wrogie nie tylko personalistycznej cywilizacji łacińskiej, ale także katolicyzmowi oraz jego duchowej i soteriologicznej wizji świata. Kto zbyt jednoznacznie (i czasami bezmyślnie, uciekając - gdzie popadnie - od Rosji) optuje za Ameryką, zapomina, że jest ona kolebką liberalizmu i współczesnego ezoteryzmu New Age, a jej duchowość ma korzenie wolnomularskie i protestanckie, wrogie nie tylko katolicyzmowi, ale i personalizmowi cywilizacji łacińskiej. Takie wolnomularstwo propaguje dziś Dan Brown w najnowszej książce "Zaginiony symbol", która jest kontynuacją "Kodu Leonarda da Vinci". Wybitny katolicki znawca sekt Massimo Introvigne, pisząc recenzję naukową na temat tej książki, zatytułował ją: "Dan Brown u stóp masonerii".
    Na szczęście nie dotyczy to całej Ameryki, nie dotyczy całej jej ideologii. Poza tym, także na szczęście, są tu wspaniali amerykańcy chrześcijanie, wspaniali Polacy. Tragedia Katynia 2010 zmusza nas jednak do większego namysłu nad naszą narodową tożsamością, zmusza nas do wyboru egzystencjalnego i duchowego.

    Źródło: http://www.fronda.pl/forum/trwa-walka-duchowa-o-tozsamosc-narodu-o-a-posacki,12376.html