Od zabawy, do opętania
Gonie Polski
nr 10(215) 7 marca 2008
Każdemu zdarzyło się wróżyć z wosku lub kart, każdy pamięta wróżkę zamieniającą dynię w karetę, każdy słyszał o Harrym Potterze i o filmie “Egzorcysta”. Ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że niewinne zabawy i bajki mogą być wstępem do uzależnienia i opętania.
W minionym tygodniu w Londynie gościł ksiądz Aleksander Posacki – filozof, teolog, znawca historii mistyki, demonologii, problematyki okultyzmu, ale przede wszystkim światowej sławy egzorcysta. O bajkach, magii, wróżbach i zagrożeniach ksiądz Posacki rozmawiał z reporterem “Gońca Polskiego”.
Filip Cuprych: Gdzie, zdaniem księdza, leży granica między zabawą a problemem, czy też między zabawą a uzależnieniem?
Ks. Aleksander Posacki, jezuita z Krakowa: Nie chodzi wyłącznie o dylemat “zabawa-uzależnienie”, ale przede wszystkim o to, czy zabawa grzesznymi rzeczami jest dozwolona. Problem polega na tym, czy dostrzegamy powagę pewnych zjawisk. Przecież nie bawimy się swastyką. A pamiętamy, że jeden z brytyjskich książąt robił to swego czasu i wszyscy byli oburzeni. Na tej samej zasadzie nie bawimy się grzechem magii czy bałwochwalstwa. Jest też kwestia wyrazistości. Poprzez jakieś rozmiękczanie niektórych problemów tracimy tę wyrazistość i naszą tożsamość. Nasza wierność Bogu też jest wtedy wystawiona na szwank i w ten sposób omijają nas łaski, o które przecież chodzi w wierze.
Czym objawia się opętanie? Pytam dlatego, że przeciętnemu człowiekowi opętanie kojarzy się z jednym z wielu filmów na ten temat. Widzimy przede wszystkim szaleńca. Tak jest w rzeczywistości?
Opętanie nie jest chorobą psychiczną czy jakimś permanentnym, sztucznym, mechanicznym szaleństwem, które można w sposób oczywisty stwierdzić i sklasyfikować. Opętanie jest nawiedzeniem przez duchy. Ten stan zniewolenia objawia się w sposób dość wyraźny i może być podobny do szaleństwa czy też choroby psychicznej. Ale to nie jest choroba, bo ta cechuje się powtarzalnością. Opętania nie da się zmierzyć i zbadać. Poza tym, pojawiają się tu też elementy paranormalne. Przejawia się ono głównie awersją wobec sacrum i świętych symboli. Choroby psychiczne niekoniecznie się z tym wiążą.
Kiedy człowiek opętany staje się niebezpieczny? Czy każdy opętany musi być izolowany?
Nie musi być izolowany, bo jest niebezpieczny tylko wtedy, kiedy wpada w trans. A wpada w takie stany najczęściej, kiedy znajduje się w miejscu świętym, gdy jest prowokowany obecnością osób świętych, znaków świętych, takich jak krzyż. W takim przypadku dana osoba może być niebezpieczna. Ale właśnie wtedy ktoś, kto cechuje się silną wiarą powołuje się na Boga i jest w stanie zneutralizować to niebezpieczeństwo, wypędzić ducha lub nakazać mu, żeby nie czynił zła. Wracam tu do choroby psychicznej – w jej przypadku niebezpieczeństwo ma charakter naturalny i nie ma nad nim aż tak wielkiej władzy.
Na czym polegają egzorcyzmy i praca
egzorcysty?
Egzorcyzmy to forma modlitwy-rozkazu. Może ona mieć formę prośby, ale i rozkazu. Niemniej jednak jest to modlitwa. I to burzy wszystkie mity mówiące i pokazujące egzorcyzmy jako jakiś magiczny rytuał. To jest rytuał liturgiczny. Jest on ściśle związany z Bogiem. Nie można brać za to pieniędzy. Jest to łaska, o którą prosi człowiek. Zresztą prawo kanoniczne wyraźnie reguluje wszystkie sfery związane z egzorcyzmami. Łaska, o której mówię pochodzi od Boga i na tym polega różnica między świeckimi egzorcyzmami, które polegają na sile woli. Inny jest też ich przedmiot, bo w ich przypadku chodzi o złe energie, a nie o duchy.
W jaki sposób przeciętny człowiek może stwierdzić, że dana osoba może być opętana i wymaga pomocy egzorcysty?
Przede wszystkim wtedy, jeżeli w obecności sacrum, w kościele, przed Najświętszym Sakramentem widać wyraźny opór, awersję wobec świętości, choć wiemy, że dana osoba jest zdrowa. Taka awersja, jakieś bluźniercze myśli związane z religią mogą być znakiem zniewolenia, które łatwo zweryfikować poprzez egzorcyzm.
Z opętaniem wiążą się przede wszystkim demony, duchy, ale, czy to są jedyne formy, które mogą posiąść człowieka? Czym bądź kim dzisiaj, w XXI wieku, jest demon?
Oczywiście istnieją różne formy demonów i bytów opętujących. Czasami sądzi się nawet, że człowieka mogą opętać dusze zmarłych. Natomiast w całym chrześcijańskim obrazie świata demony to upadłe anioły, stworzone przez Boga, inteligentne, osobowe i bardzo złe.
Przy czym pojęcie zła jest bardzo istotne. To jest zło radykalne, także moralne, więc to nie są negatywne energie kosmiczne. Celem demonów jest po prostu degradacja człowieka. One dążą do moralnego i duchowego zniszczenia go. I dlatego opętanie pojawia się zawsze w kontekście zła, grzechu. Ktoś, kto otwiera się na grzech i na zło, otwiera się na
demony.
Gości ksiądz w Londynie, więc może zatrzymajmy się jeszcze na koniec na ziemi brytyjskiej. Dlaczego jest ksiądz przeciwny Harremu Potterowi?
Jestem przeciwny Harremu Potterowi ze względu na dosłowność okultyzmu i magii. One mają tu formę taką, jaka występuje u ludzi dorosłych, czarowników. Dlatego Harry Potter nie jest czarodziejem, ale czarownikiem, czarnoksiężnikiem i te pojęcia trzeba odróżniać. Poza tym w Harrym Potterze jest ewidentna propaganda ideologii gnostyckiej, a to jest ideologia, która leży u podstaw np. rytuałów wolnomularskich. I to nie ja jestem przeciwko gnozie, tylko całe chrześcijaństwo, bo ona propaguje i uczy naturalnej boskości człowieka, zaprzecza grzechowi i wielu dogmatom chrześcijańskim. Propagowanie gnozy i magii u dzieci jest złe. Zresztą czary i magia to czyste neopogaństwo, które dzisiaj odradza się na całym świecie i też nie jest niczym dobrym z punktu widzenia chrześcijan.
No tak, ale z drugiej strony wróżek, czarnoksiężników i różdżek magicznych zawsze było pełno w bajkach. Zawsze była wróżka, która zamieniała dynię w karetę i nikomu to nigdy nie przeszkadzało. Dzieci się przy tym świetnie bawią i rozwijają wyobraźnię.
A jednak nie. Rzeczywiście bajki mają charakter magiczny, ale tu magia nie jest metaforyczna. Tutaj, w Harrym Potterze, jest realistyczna, dosłowna. Tu są takie formy magii, ezoteryzmu czy okultyzmu, które występują w rzeczywistym świecie magii, u profesjonalnych magów, którzy biorą za to pieniądze. Tu pojawiają się też przecież konkretne postacie historyczne. Różnica niby drobna, a jednak fundamentalna. Nawet u Tolkiena nie mamy tej dosłowności. U niego magia jest ujęta w formie metafory.
Harry Potter jest typem powieści, która stworzyła pewien niebezpieczny precedens. Tak samo przecież nie chcemy propagować wśród dzieci nazizmu. Oczywiście, dziecko, które bawi się nazizmem nie musi zostać nazistą, ale nikt tego nie chce. Nazizm wyrósł przecież z ezoteryzmu, z okultyzmu, więc nie chcemy, żeby dzieci bawiły się i przyswajały pewne niebezpieczne rzeczywistości. Nie wszyscy dostrzegają to, że Harry Potter to dosłowność. No, ale jak się ktoś na tym nie zna, to tego nie zobaczy.
Dziękuję za rozmowę
Filip Cuprych