Aleksander Posacki SJ

Sekty.eu

Rozmowa z o.dr Aleksandrem Posackim, jezuitą, filozofem, antropologiem kultury, znawcą demonologii.

Rozmawia Robert Gołaś

- Czy satanizm jest w Polsce problemem o charakterze społecznym, czy też raczej dotyczy pojedynczych osób?

  • Na pewno ma charakter społeczny, chociaż niekoniecznie jest to związane z socjologicznie pojętą szkodliwością społeczną. To rzecz umowna. Niewątpliwie satanizm narasta. Jest to z jednej strony moda młodzieżowa, z drugiej - pewna filozofia, ekstrawagancka i intrygująca, zwłaszcza dla ludzi młodych. Jest w niej wiele elementów estetycznych i dużo mistycznych, ezoterycznych. W związku z tym wpisuje się jakoś w poszukiwania duchowe i intelektualne wielu osób. Trzeba jednak dodać, że satanizm jest też z pewnością uwarunkowany jakąś patologią rodzinną, patologią społeczną. W przypadku wielu osób zainteresowanie satanizmem wynika z poczucia niedowartościowania, “zdeptania” w rodzinie. Dlatego od strony antropologicznej można go odczytać jako poszukiwanie wolności i indywidualności przez ludzi, którzy w ten dziwny sposób próbują wyzwolić się z czegoś, co według nich lub w rzeczywistości jest niewolą duchową czy psychiczną.

- Jak Kościół definiuje satanizm?

  • Kościół definiuje go jedynie od strony teologicznej. W katechizmie jest mowa o tym, że satanizm jest grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Kościół ma pewność, że jest to grzech najcięższy, grzech idolatrii. Przy czym muszę podkreślić, że nie mówię o subkulturze młodzieżowej. W zainteresowaniach młodych ludzi zjawiskami powszechnie wiązanymi z satanizmem niekoniecznie musi być element idolatryczny, gdyż oni nie zawsze zdają sobie sprawę z teologicznej wagi tego grzechu, tego zjawiska. Z drugiej strony uwarunkowania psychologicznie czy antropologiczne są tutaj tak silne, że ludzie młodzi używają tego rodzaju satanistycznej “teatralności”, inscenizacji po to, by odnaleźć samych siebie. To nie jest grzech, a raczej zjawisko, które mogą badać psychologowie czy antropolodzy. Natomiast może to być bardzo poważny grzech, jeżeli jest traktowany poważnie. Choć niekiedy tego nie wiemy, nie znamy intencji konkretnego człowieka, lepiej zawsze założyć, że to jest grzech, przed którym powinniśmy ostrzegać. Przecież zakładamy wolność każdej osoby, także człowieka młodego, zakładamy, że on jest świadomy, i zakładamy, że pewne rytuały są po prostu niebezpieczne i grzeszne. Niebezpieczne, bo kiedy przywołuje się demona (nawet jeśli robi się to nieświadomie czy półświadomie), to - jak wiemy z teologii i z praktyki - on może przyjść. Może zacząć kierować życiem człowieka, który go przywołuje, wczepiać się jakby w jego psychikę. Takie ostrożne podejście do satanizmu jest uzasadnione teologicznie, ale przede wszystkim wynika z konkretnych doświadczeń. Nasza praktyka duchowa potwierdza słuszność takiej postawy.

- Czy istnieje poważna różnica między satanizmem “kultowym “ a satanizmem “intelektualnym “, traktowanym jako zabawa umysłu?

  • Na pewno uprawianie kultu jest wyraźniejszym opowiadaniem się po określonej stronie niż jakieś intelektualne poszukiwania. Sataniści intelektualni są niekiedy nie tyle satanistami, co raczej ludźmi poszukującymi ciemnej strony rzeczywistości, ciemnej strony psychiki. Uważają, że ta ciemna strona jest w kulturze zaniedbana, zrepresjonowana, że za dużo mówi się o tym, co wyraźne, jasne, pozytywne. Ta dominacja dobra powoduje, że to, co złe, to co namiętne, żywe, chaotyczne, jest traktowane gorzej. Satanizm intelektualny usiłuje przywrócić znaczenie tego drugiego bieguna. Takie poszukiwania nie mają w istocie wiele wspólnego z prawdziwym satanizmem.

- Czy główną przyczynę rozprzestrzeniania się satanizmu w Polsce można widzieć w filmie i literaturze lub w innych wytworach kultury masowej o treści satanistycznej?

-Trudno powiedzieć. Na pewno wywierają one wpływ stymulujący, a nawet wyznaczają pewien kierunek tego rodzaju poszukiwań wewnętrznych, dają odwagę do nich, a niekiedy są także rodzajem ich uprawomocnienia. Z drugiej strony - nie lekceważyłbym też czynnika duchowego, który niewątpliwie jest tu obecny, jak wskazują doświadczenia egzorcystów i samych satanistów. Nawet jeśli zło przyzywa się w jakiejś sprawie subiektywnie odczuwanej jako rzecz słuszna, spotkanie z nim ma bardzo niebezpieczny wymiar duchowy

- Czy można mówić o satanizmie w przypadku tych gnostyków, którzy twierdzą, że Bóg Biblii jest złym bogiem, który w akcie stworzenia uwięził byt ludzki w materii?

  • Tego rodzaju poglądy gnostyckie są dzisiaj modne. Wracają w teozofii czy w innych koncepcjach. Jest to rodzaj demonologii, który, moim zdaniem, niesie niebezpieczną inwersję. Polega ona na negacji tego świata, negacji stworzenia, a w związku z tym również negacji Stwórcy. Wynika to z typowego dla gnozy niezadowolenia z tego świata. Gnostycy widzą w nim tylko zło, w ich rozumieniu świat jest absolutnie zły. A jeżeli świat postrzega się jako zły, to logiczne jest, że także boga, który go stworzył, uważa się za złego, albo głupiego, ograniczonego. Wtedy pojawia się tęsknota za jakimś innym bogiem. U gnostyków tym bogiem był Chrystus pojęty jako wyzwoliciel od “przeklętego świata “. Bóg Starego Testamentu był złym demiurgiem, a Nowego - wyzwolicielem. Takie poglądy są bardzo niebezpieczne, bo demonizują świat. Skoro nie ma nadziei, że w świecie możemy czynić dobro, że możemy budować i zostać zbawieni, rodzi się potrzeba ucieczki z takiego świata.

- Czy istnieje w Kościele jakaś ścisła definicja opętania?

  • W Ewangeliach mówi się o zdemonizowaniu. Opętanie to pojęcie związane z teologią łacińską, określenie późne, bliskie średniowieczu. W średniowiecznym pojęciu opętania zawierają się dwa składniki: opętanie ciała i pewna wolność duszy. Z tej scholastycznej definicji opętania wynika, że dusza pozostaje w samym środku wolna. Szatan nie ma pełnej władzy nad człowiekiem, gdyż człowiek pozostaje w swojej istocie wolny. Bóg wciąż mieszka w jego wnętrzu. Choć opętanie jest bardzo silną ingerencją, jak byśmy dziś powiedzieli, w układ psychofizyczny, to jednak to, co duchowe, co najgłębsze, jest nietknięte. I dlatego właśnie możliwe jest wyjście z tego stanu. Sataniści czczą szatana jako boga zwycięskiego. Natomiast chrześcijanie uważają, że szatan ma wielką moc, ale ta moc jest ograniczona i nie dotyka człowieka w jego najgłębszej istocie.

- Co się dzieje z człowiekiem opętanym, który trafia do szpitala psychiatrycznego?

  • Niekiedy jest to rozpoznawane, ale w Polsce zwycięża raczej interpretacja klinicystyczna. Zwłaszcza, że o wiele częściej niż opętania zdarzają się przypadki zniewoleń demonicznych, które są lżejsze, ale częściej przemieszane z chorobą.

- Czy wiadomo, ile jest przypadków opętań?

  • Kościół w Polsce na razie nie prowadzi żadnych statystyk, ponieważ nie było dotychczas żadnego impulsu z góry - na przykład od Prymasa. Poza tym o niektórych przypadkach nikt nie wie, ponieważ rodziny ukrywają takie rzeczy przed światem. Bywa też, że opętanie jest połączone z jakąś chorobą psychiczną. Jest to częsta strategia Złego - chować się za takimi rzeczami. Ponadto brakuje dokumentacji psychiatrycznej, brakuje klimatu sprzyjającego takim poszukiwaniom. Na szczęście od pewnego czasu to się zmienia.

- Czy mógłby Ojciec zdefiniować egzorcyzm?

Egzorcyzm jest modlitwą - rozkazem, skierowanym do szatana w imię Boga, aby opuścił człowieka jako istotę Bożą, stworzoną przez Boga, w której nie ma prawa przebywać. Opetanie jest zachwianiem porządku ontologicznego, kosmicznego, osobowego i Boskiego. Szatan jest burzycielem porządku. Odsyła się go do stóp krzyża, tzn. do dyspozycji Chrystusa. Egzorcyzm jest nie tylko terapią. Terapia jest raczej łączeniem w całość rozdzielonych części, a tu chodzi o odłączenie zła, o wygnanie zła. W pewnym sensie egzorcyzm jest więc przeciwieństwem terapii.

- Są takie grupy i ludzie, którzy często “egzorcyzmują “, prowadzą modlitwy o uwolnienie. Czy tego rodzaju praktyki są, zdaniem Ojca, niebezpieczne?

  • Egzorcyzm dotyczy - od strony przedmiotu - przypadków opętania. Od strony podmiotu musi go czynić ksiądz delegowany przez biskupa. Grupa modlitewna może prowadzić modlitwę o uwolnienie, która tym się różni od egzorcyzmów, że nie jest bezpośrednim zwracaniem się do szatana, tylko modlitwą do Boga lub korzystaniem z pomocy pośredników, jakimi są aniołowie czy Matka Boża.

- Dlaczego Kościół w najnowszych czasach przez wiele lat usuwał szatana na margines?

  • Było to związane z nową orientacją Kościoła - z otwarciem się na humanizm, racjonalizm, miłość do świata. Dziś widzimy, że było to trochę jednostronne. Wracamy więc do zaniedbywanej przez lata tradycji, ale już w sposób bardziej zrównoważony, uwzględniając osiągnięcia nauk humanistycznych w badaniach rzeczywistości duchowej, rzeczywistości zła, a zarazem nie porzucając wymiaru duchowego. Nie ma powodów, żeby go porzucić - nauczanie Kościoła przecież się nie zmienia. Z kolei nauka nie ma argumentów, by dowieść, że jest ono błędne…